50 lat boxów w biurach

28 lipca 2014
trendy

Zaprojektowane w 1964 kabinowe stacje robocze, zwane też boxami biurowymi lub oryginalnie po angielsku cubicle office, obchodzą w tym roku swoje 50 urodziny. Na pomysł wpadł Robert Propst, który pracował wtedy dla Herman Miller, dzisiejszego giganta w branży ergonomicznych mebli biurowych. W tamtych latach firma skupiała się na wyposażeniu domów, ale to właśnie dzięki temu wynalazkowi stała się bardziej rozpoznawalna jako marka mebli biurowych.
Robert Propst chciał ulepszyć stacje robocze w biurach do których był przyzwyczajony. Stwierdził, że praca w otwartej przestrzeni, open office nie jest najlepszym rozwiązaniem. Doszedł do wniosku, że idea „Action Office” to przyszłość.

Czym jest idea „Action Office”?

  • Duże biurko
  • Przestrzeń do rozmów telefonicznych
  • Ścianki wyznaczające obszar pracy
  • Przestrzeń prywatna

Wysokość biurka w “Action Office” może być dostosowywana do indywidualnych potrzeb, taka by można było przy nim pracować na siedząco oraz na stojąco. Będziemy ten temat zgłębiać jeszcze w innych wpisach. Propst uważał, że wydajność pracowników wzrośnie jeśli będą oni widzieli to nad czym pracują przed sobą, a inne sprawy nie będą ich rozpraszały.

Projekty w ramach „Action Office” wyglądały futurystycznie. Po tym jak zostały upublicznione zostały uznane za zbyt wyszukane i drogie aby wypuścić je na rynek. Kolejna wersja znana pod nazwą „Action Office 2” byłą tańszym i bardziej ograniczonym następcą. To doprowadziło do tarć między Propstem a jego promoteren Georgem Nelsonem, który z czasem został odsunięty od projektu. Nowy projekt składał się z zamkniętych, modułowych systemów biurek, w którym biurka nie były regulowane. Było to rozwiązanie tańsze i szybciej udało się je rozpowszechnić wśród amerykańskich managerów średniego szczebla.

Na fali osiągniętej popularności kolejne firmy zaczęły tworzyć własne, tańsze wersje „Action Office 2”. Ścianki w boxach uznano za meble co pozwoliło amortyzować je przez 7 lat, a nie jak ściany przez 39,5 lat.

W latach 80. i 90. w USA boxy stały się codziennością w biurach. Panował kryzys, zwolnienia, fuzje, wykupy doprowadziły do tego, że pracownicy czuli się coraz bardziej wyobcowani – częściowo z powodu zwolnień, a częściowo z powodu alienacji w boxach. Pracownicy biurowi przestali być pewni swojego zatrudnienia, a to odpiło się też na rosnącej nienawiści do modułowych stacji roboczych, mebli które kiedyś kochali.

 

Boxy biurowe dzisiaj

cubicle2
Szacuje się, że w swoje 50 urodziny boxy biurowe to nadal rynek wart ok. 1,75 mld funtów brytyjskich. Są one uważane za jednakowo rozpraszające uwagę co open office. W popkulturze, zwłaszcza w amerykańskich filmach, utożsamiane są ze znienawidzonymi korporacjami i nudną, powtarzalną pracą. Kto oglądał Mad Men albo The Office ten wie o czym mowa. To co kiedyś było stylowe i ekscytujące, dziś wydaje się siermiężne i bez duszy.

Na szczęście pomysł na regulowanie biurka z pierwszej idei Action Office przetrwał i ma się bardzo dobrze. Do przestrzeni roboczych na stałe weszły „ciche obszary”, czy to jako chillout roomy czy strefy odpoczynku.

Znamy wiele korzyści z posiadania regulowanego biurka w pracy – redukcja bólu, napięcia mięśni, lepsze dopasowanie do własnego ciała. Aktywne siedzenie pozwala pracownikom na odpoczynek przez co w większym komforcie spędzamy czas w pracy.